Problem alkoholu na stokach

Nasi rodacy słyną na całym świecie ze słabości do mocnych trunków, często z tych powodów właśnie przytrafiają się nam różne niemiłe zdarzenia. Polskie społeczeństwo nie ma wątpliwości co do pijanych kierowców i ich nie akceptuje. W przypadku osób korzystających z zimowych zabaw jest już inaczej, a przecież snowboard i narty także są niebezpieczne.

Pijany na polskim stoku

Nie widzimy nic złego w tym, że przed wejściem na stok „chlapniemy” sobie jedno piwko, albo nawet dwa. Nawet bary na szczycie lub w połowie trasy oferują szereg napojów alkoholowych. Teoretycznie ma to na celu rozgrzanie ciała, jednak lekarze są zgodni, alkohol daje jedynie pozorne uczucie rozgrzania i w sumie wyziębia nasz organizm.

Jak to wygląda zagranicą

W Austrii, Włoszech lub Niemczech spożywanie alkoholu na stoku nie spotyka się z taką akceptacją jak u nas w kraju. Poza nieprzychylnymi spojrzeniami turystów, może my otrzymać mandat od policji, która przemierza stoki na nartach. Policjanci poza standardowym wyposażeniem narciarza, posiadają alkomaty, którymi bardzo chętnie badają Polaków, a mandat w euro nie brzmi zbyt miło dla Polaka zarabiającego w złotówkach.